Łukasz Kaczyński: Czemu akurat pomyślałaś o tym, by zostać dziewicą konsekrowaną?

Dorota Mazur OV: Historia mojego powołania narodziła się w 2013 roku na jednym z obozów formacyjnych Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Początkowo miałam jednak zostać habitową siostrą…

Co zatem wydarzyło się wyjątkowego, że tak się nie stało?

To był 2 lutego 2015, Dzień Życia Konsekrowanego, godzina 18.15. Przebywałam wówczas na moim drugim pobycie półrocznym w niemieckim Freiburgu w ramach programu Erasmus+. Byłam już wówczas po decyzji serca i woli, że na pewno chcę się poświęcić Bogu, ale właśnie w ramach wybrania drogi zakonnej.

Spotkałam znajomych sercanów, którzy zaproponowali mi pójście na mszę świętą, a po niej na spotkanie dla osób konsekrowanych. Trochę się wzbraniałam, bo przecież nie rozpoczęłam jeszcze oficjalnej formacji. Ale polski sercanin, słysząc moją odpowiedź, zaśmiał się: „na pewno nikt nie będzie cię o nic pytał, a jakby co, to powiesz, że jesteś dziewicą konsekrowaną”.

I w tym momencie w moim sercu pojawiło się jakieś ciepło i pokój, choć zupełnie obce było mi wtedy sformułowanie „dziewictwo konsekrowane”. Nastąpił dość niezwykły i szybki zwrot akcji – rozmowy ze spowiednikiem, siostrami, parę dni skupienia na przemyślenie i przemodlenie, rozmowa z kapłanem odpowiedzialnym za formację dziewic konsekrowanych…

I byłam już pewna, że to jest moje miejsce w Kościele. Ostatecznie, po rozmowie z formatorem, rozpoczął się trzyletni etap formacji.

Jakie są w ogóle kroki formalne, które prowadzą do tego, by ofiarować Bogu swoje dziewictwo na Wawelu?

Konieczna jest rozmowa z biskupem diecezjalnym bądź wyznaczonym przez niego kapłanem delegatem, który rozeznaje czy powołanie jest faktycznie wypływającym z serca i czy nie ma przeciwwskazań do wejścia na drogę. Konieczna jest dojrzałość wewnętrzna, życie sakramentalne.

Osoba rozpoczynająca formację musi mieć odpowiedni wiek, nie mogła wcześniej zawierać małżeństwa, ani żyć w stanie zgorszenia. Gdy te wszystkie czynniki są spełnione, składa się odpowiednie dokumenty i rozpoczyna formację.

Czy masz kontakt z innymi kobietami, które poświęciły Bogu swoje dziewictwo 8 grudnia? Bycie dziewicą konsekrowaną to indywidualna forma życia konsekrowanego, ale może tworzycie jakąś wspólnotę?

Jest to indywidualna forma życia, ale mam kontakt z dziewicami konsekrowanymi wraz ze mną. Przeżywałyśmy formację razem i jesteśmy zżyte. Ale wszystko zależy od charakteru, chęci i możliwości każdej z nas.

Nie każdy rok się „zżył” czy ma z sobą kontakt po konsekracji. Samo życie. Mama nadzieję, że z dziewczynami z mojego rocznika będę mieć nadal kontakt, zwłaszcza, że nasz diecezjalny formator stara się nas jednoczyć na spotkaniach np. opłatkowych czy majówkowych.

Jak rozumiesz pojęcie dziewictwa, zwłaszcza wobec tego, że dla współczesnego świata w zasadzie zatraciło ono wartość? Czy czujesz, że coś straciłaś?

Nie jest to ucieczka przed małżeństwem, ale dar wyrażający się dynamiką przemienionej relacyjności. Dziewictwo ze względu na Królestwo Niebieskie jest konkretną odpowiedzią na Bożą miłość.

Ofiarowałam się całą Bogu, na Jego wyłączną służbę w Kościele. To żadna strata, ale wyrzeczenie się pewnych rzeczy dla Boga, by móc lepiej służyć. By być bardziej dostępną i pomocną dla tych, którzy w danym miejscu i czasie są postawieni na mojej drodze, a którzy potrzebują mojej obecności, dobrego słowa, porady czy chcą podzielić się czymś trudnym…

Chcę służyć tym, którzy być może czują duchową pustkę, bo trudno im jest doświadczyć Bożej miłości bez doświadczenia chociażby najmniejszego czułego gestu ze strony człowieka.

Czy dziewice konsekrowane mają jakieś szczególne obowiązki wobec Kościoła?

Dziewice konsekrowane w sposób szczególny zobowiązują się do dzieł miłosierdzia, poświęcają się pokucie, apostolstwu i gorliwej modlitwie. Szczególnym zadaniem jest świadectwo życia – niejednokrotnie ciche świadczenie swoją postawą w środowisku, w którym żyją.

Co oznacza dla ciebie, że jesteś właśnie taką osobą i czy ma to wpływ na twoją codzienność?

Tradycja poświęcania swojego dziewictwa Bogu istniała już w starożytności. Jednak z czasem ta forma życia została wyparta przez zgromadzenia zakonne i przez wiele wieków nie istniała. Przywrócił ją Sobór Watykański II.

Kobieta po złożeniu ślubu czystości i przyjęciu daru konsekracji rozpoczyna życie konsekrowane. Nie musi jednak zmieniać niczego pod względem zawodowym czy społecznym, żyje tak jak do tej pory. Musi sama się utrzymać i zadbać o pracę.

Jest jednak osobą konsekrowaną i ma z tego tytułu wynikające „obowiązki”: rano jutrznia, wieczorem nieszpory, codzienna msza święta i adoracja oraz troska o rozwój duchowy.

Jak twoja rodzina zareagowała na taką decyzję?

Jak w każdej decyzji, są i ci, którzy się ze mną cieszyli, ale i ci, którzy tego nie rozumieją do końca. Rodzice – jak to zwykle bywa – z trudem przyjęli moje powołanie. Tacie przyszło to nieco łatwiej niż mamie, choć i dla niej „plusem” było, że ta forma powołania nie zamyka mnie w konkretnym klasztorze.

Choć muszę przyznać, że oni wiedzieli od początku „co się święci” – od chwili, gdy zaczęłam „przebąkiwać” o tym, że może będę habitową siostrą w Laskach. Rodzona siostra tego nie zaakceptowała, bo ma inny światopogląd i przez to odsunęła się.

Ale inne dziewczyny czasem nie są rozumiane nie tylko przez rodzeństwo, ale i rodziców czy nawet całe rodziny.

Jak wyglądały relacje środowiska życia codziennego?

W sumie bez większego problemu zaakceptowało ono moją decyzję. Co prawda nie wszyscy wiedzieli o dziewicach konsekrowanych, ale bardzo pozytywnie przeżywali moją formację. Ale na co dzień obracam się w środowisku katolickim – wspólnota, katolickie czasopisma, wydawnictwa….

Nie musiałam się więc z tym ukrywać. Wiem, jednak, że nie wszyscy opowiadają na co dzień o swoim powołaniu. A inne znane mi osoby, które i owszem, nie są może wierzące lub praktykujące, nie okazywały jakiegoś zdziwienia czy niezadowolenia.

Mam to szczęście, że nie spotkałam się z hejtem jako takim. Muszę jednak wspomnieć, że gdy w mediach lokalnych internetowych czy społecznościowych ukazały się artykuły informujące o naszej konsekracji, to komentarze pod nimi były bardzo brutalne. Nieraz pokazujące totalny brak zrozumienia.

Co by się stało, gdybyś się teraz zakochała – czy możesz zrezygnować ze swojego wyboru?

Gdyby rzeczywiście tak się stało, to procedura w jakiś sposób podobna jest do rezygnacji z kapłaństwa czy życia zakonnego. Najpierw jest rozmowa z przełożonym, którym jest diecezjalny biskupem – jego wskazówki, czas na przemyślenie, a później odpowiednie kroki przewidziane przez dokumenty Kościoła.

To jednak jest tak jak z małżeństwem. Rozważać tę sytuację to jakby założyć na początku, że jest możliwy rozwód. A nasza decyzja jest przemyślana, a nie pochopna.

_____________

Źródło: aleteia.pl