- Dzięki świeckim możemy skuteczniej budować królestwo Boże, potrzebujemy ich doświadczenia – powiedział ks. biskup Szymon Stułkowski podczas konferencji prasowej w Opactwie Pobenedyktyńskim w Płocku (24 listopada 2022 r.). Było to jego pierwsze spotkanie z przedstawicielami środków społecznego przekazu z Płocka i diecezji płockiej. Zakończyło się zaproszeniem na ingres do bazyliki katedralnej w sobotę 26 listopada. 

Bp Szymon Dziennikarze

plock.gosc.pl

Bp Szymon Stułkowski, biskup płocki od 31 października najpierw opowiedział o sobie, a potem odpowiadał na pytania dziennikarzy.

- Lubię podkreślać datę swojego chrztu bo to jest dla chrześcijanina najważniejsze wydarzenie, które przeżyliśmy jako niemowlęta, Zostałem ochrzczony 5 marca 1961 roku w kościele Podwyższenia Krzyża w Cerekwicy – relacjonował nowy biskup płocki.

Przyznał, że wychował się w domu, w którym „50 procent rodziców wierzyło w Pana Boga”. Mimo to udało się przekazać wiarę czworgu dzieci, a on został księdzem i biskupem: - Czasem, gdy żony i matki narzekały, że mąż nie wierzy, to mówiłem im, że mają okazję spotkać księdza, który wyszedł z takiej rodziny, więc im też przekazanie wiary może się udać. Moje doświadczenie z domu rodzinnego pomaga w kontaktach z ludźmi, którzy mają dystans do Kościoła, do wiary. W takim domu się wychowałem, więc to też jakiś jest dar, który niosę w swoim kapłaństwie – zaznaczył bp Stułkowski.

Opowiedział też o studiach w Wiedniu (w latach 1994-2000) i pracy w tamtejszej parafii św. Antoniego z Padwy, położonej w dość niebezpiecznej dzielnicy. W parafii tej kwitła jednak pomoc charytatywna, wiele osób przekazywało niepotrzebne rzeczy, a potem z uzyskanych środków udawało się na przykład przeznaczać zarobione pieniądze na projekty dla ubogich czy zbudować przedszkole w Rumunii.

- Było tam dużo dzieci, które nieraz rzucały kamieniami do kościoła i pytały, czemu im zbudowaliśmy kościół na placu zabaw. Mówiłem wtedy: - Ten kościół stoi tu 100 lat, a ty masz 10 lat. Takie były wtedy tam realia, na razie tego tutaj nie mamy - stwierdził bp Stułkowski.

Podzielił się też refleksją o kulcie św. s. Faustyny Kowalskiej, która w Płocku miała pierwsze objawienie Jezusa Miłosiernego 22 lutego 1931 roku; w mieście rozbudowuje się właśnie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Przyznał, że pamięta czasy, kiedy obrazy Jezusa Miłosiernego były wynoszone ze świątyń. On sam mieszkał niedaleko Kiekrza, gdzie s. Faustyna też przebywała przez pewien czas. Będąc dzieckiem czytał fragmenty „Dzienniczka” i martwił się, że Faustyna „była męczona przez inne siostry, ale znosiła to w pokorze i posłuszeństwie”: - Ja tak żyję od Faustyny do Faustyny – konkludował bp Stułkowski.  

Zapytany o rolę osób świeckich w ewangelizacji i duszpasterstwie, zaakcentował, że „wszyscy na mocy zjednoczenia z Chrystusem w chrzcie św. mają obowiązek i misję dzielić się skarbem, który otrzymali, niezależnie jaką drogę życia i wiary wybiorą: osoby świeckiej, konsekrowanej, księdza czy biskupa.

- To jest nasza wspólna misja, choć z inną odpowiedzialnością. Uczyłem tego przyszłych kapłanów, żeby zapalać do tego też świeckich, by zrozumieć, że to jest nasza wspólna misja, wspólna sprawa – podkreślił biskup.

Hierarcha zaznaczył, że świeccy mają coś, czego księża nie mają: chodzi o doświadczenie wiary przeżywane w rodzinie, miejscu pracy, życiu społecznym; „żeby duszpasterstwo było skuteczne, potrzeba pomocy świeckich”.

Bp Szymon Stułkowski podał też przykład swojego dziadka, który zabiegał o powstanie w parafii kostnicy, kaplicy przedpogrzebowej. Ludzie mieszkali ubogo, w jednym domu żyły po trzy pokolenia, a do pogrzebu zwłoki musieli trzymać w domu. Potem podczas pogrzebu ciało nieraz nie mieściło się w trumnie. Proboszcz jednak nie chciał się zgodzić na budowę kostnicy. Dlaczego? Bo nikt tej trumny nie przyniósł proboszczowi na plebanię, nie położył na wycieraczce - „dziadek miał doświadczenie, którego nie miał proboszcz”.

- Tego doświadczenia potrzebujemy! To wy świeccy możecie nam je dać, żeby skuteczniejsze było budowanie królestwa Bożego – zaakcentował biskup płocki.

Odnosząc się do pytania o ocenę nauczania chętnie słuchanych niektórych "internetowych kaznodziejów", którzy odbiegają od nauczania Kościoła, biskup zdystansował się od tych praktyk. - Wszystkim jest potrzebna rzetelna krytyka, także Kościołowi, ale każdy z użytkowników internetu powinien we własnej mądrości i odpowiedzialności oceniać, czym się karmi - stwierdził biskup.

za: nowaewangelizacja.com.pl