Małgorzata Kożuchowska: Podziwiam Franciszka za odwagę

0
189

Zapytana kogo podziwia, Małgorzata Kożuchowska mówi, że papieża Franciszka. „Za pokorę, skromność, wielką atencję i szacunek dla uchodźców, ludzi odrzuconych, biednych, bezdomnych” – wylicza aktorka.

Małgorzata Kożuchowska wielokrotnie otwarcie mówi o swojej wierze w Boga i przywiązaniu do Kościoła katolickiego. Podkreśla, jak bliskie są jej chrześcijańskie wartości. Nie inaczej jest w rozmowie z „Twoim Stylem”. Aktora udzieliła magazynowi wywiadu z okazji trzydziestolecia pisma.

Zapytana w nim, kogo podziwia, bez wahania odpowiada, że papieża Franciszka.

“Za odwagę, wierność sobie w trudnym środowisku, w którym jest mu dane pracować. Za pokorę, skromność, wielką atencję i szacunek dla uchodźców, ludzi odrzuconych, biednych, bezdomnych – wylicza aktorka.”

Kożuchowska: Byłam o krok od tego, żeby przegapić szansę na macierzyństwo

W innym miejscu Kożuchowska także odwołuje się do innej, ważnej w Kościele katolickim postaci. Na pytanie o to, jakie imię, które jednocześnie byłoby cechą charakteru, nadałaby sobie samej, mówi:

“Wolność. Zawsze kierowałam się mottem ze św. Augustyna: kochaj i rób, co chcesz.”

Aktorka opowiada także o swoim doświadczeniu późnego macierzyństwa. Kilka lat temu Kożuchowska została mamą Jasia. W rozmowie z „Twoim Stylem” tak opisuje najważniejszą decyzję swojego życia:

“Ocknęłam się w ostatniej chwili i zawalczyłam o dziecko. Byłam o krok od tego, żeby przegapić szansę na macierzyństwo. Tuż po porodzie położono Jasia na mojej piersi. Spojrzeliśmy sobie w oczy i zrozumiałam, że stał się cud, jestem jego częścią.”

Dziś mówi, że najszczęśliwszą godziną w ciągu tygodnia jest ta, kiedy synek kładzie się do łóżka, a ona czyta mu bajki. „Jest wtedy wyciszony, chętnie się przytula (…). Lubię ten czas spędzony z synem i mężem”.

Rozmowa dla magazynu odbyła się w czasie, kiedy w Polsce ogłoszono stan pandemii, a z powodu koronawirusa wprowadzono liczne ograniczenia. Aktorka wspomina, że w swoim życiu przeżyła już kilka takich dramatycznych momentów, kryzysów. Wylicza stan wojenny, rozpacz po śmierci Jana Pawła II, po katastrofie smoleńskiej. Dodaje, że po tej ostatniej miała akurat próby do spektaklu, do teatru przechodziła przez pl. Piłsudskiego, na który przywożono trumny z ofiarami.

“Wydawało mi się, że robimy coś niestosownego w obliczu takiej tragedii. A potem zrozumiałam, jak nieprawdopodobną siłę ma mój zawód. Dajemy ludziom odprężenie, zapomnienie, wytchnienie.”

W wywiadzie dla Aletei tak mówiła o zawodzie aktora: „To zawód, w którym nie można przestawać poszukiwać, wypływać na nieznane wody. Poszukiwania sprzyjają rozwojowi i stanowią o atrakcyjności tego zawodu. Trzeba ryzykować, każdy nowy projekt, nowa rola to podróż, nowy ląd, niewiadoma, puste naczynie. Od nas, twórców, zależy, czym je wypełnimy”.

_______________

www.pl.aleteia.org