„Im Pan jest bliżej nas, tym bardziej jesteśmy zanurzeni w radości; im bardziej jest daleko, tym bardziej jesteśmy pogrążeni w smutku” – powiedział Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański. Franciszek porównał okres Adwentu do radosnego oczekiwania na wizytę „kogoś, kogo bardzo kochamy, na przykład przyjaciela, którego dawno nie widzieliśmy”.

Niedzielna Ewangelia przedstawia nam postać Jana Chrzciciela, który obok Maryi i Józefa również przeżywał oczekiwanie na Mesjasza. Prorok z pustyni judzkiej jest „pierwszym świadkiem Jezusa, poprzez słowo i dar życia” – podkreślił Ojciec Święty. Przesłanie Jana Chrzciciela koncertowało się na przedstawieniu Jezusa jako zapowiedzianego przez proroków Mesjasza, ukazując ciągłość i centrum zbawczego planu Boga. Syn Zachariasza i Elżbiety spełniał rolę przywódcy w swoich czasach, jednak ani na chwilę nie uległ pokusie zwrócenia uwagi na siebie, „zawsze kierował ku Temu, który miał przyjść” – zauważył Papież. Nawiązując do tej cechy proroka, Franciszek powiedział:

„Oto pierwszy warunek radości chrześcijańskiej: przestać koncentrować się na sobie a umieścić w centrum Jezusa. Nie jest to wyobcowanie, ponieważ Jezus rzeczywiście stanowi centrum, jest światłem, które nadaje pełny sens życiu każdego mężczyzny i każdej kobiety, przychodzących na ten świat – powiedział Papież. – To ten sam dynamizm miłości, który prowadzi mnie do wyjścia z własnych ograniczeń, nie po to, aby się zagubić, ale odnaleźć siebie, poprzez dawanie siebie, szukając dobra drugiego.“

Życie Jana Chrzciciela było trudną i długą drogą świadczenia o Mesjaszu. Papież pokreślił, że pielgrzymowanie do radości to nie „spacer”, ale przede wszystkim praca nad sobą. Jan poświęcił swoją młodość a potem i życie, umieszczając Boga na pierwszym miejscu. Wycofał się na pustynię, ogołocił ze wszystkiego, co zbyteczne, aby być kierowany wyłącznie przez Ducha Bożego.  „Jego świadectwo jest wzorcem dla każdego, kto chce szukać sensu swojego życia i znaleźć prawdziwą radość” – powiedział Franciszek. Dodał, że radość powinna być „cechą charakterystyczną” chrześcijanina. „Gdy Chrystus jest w centrum naszego życia, nie możemy mieć pogrzebowego oblicza”.

Wszystko to zostało zrealizowane w Maryi, która w milczeniu oczekiwała na zbawcze Słowo Boga. „W niej Bóg stał się bliski”. Dlatego Kościół nazywa Maryję „Przyczyną naszej radości” – zakończył rozważanie Ojciec Święty.

___________________

Źródło: vaticannews.va