Kilka dni temu 29 stycznia papież Franciszek udzielił wywiadu ewangelizacyjnej stacji radiowo-telewizyjnej El Sembrador ze Stanów Zjednoczonych, w którym mówił m.in. o roli świeckich w świecie, apostolskiej odwadze i Jezusie, który puka do zamkniętych drzwi Kościoła.

Publikujemy fragment rozmowy Franciszka z szefem stacji Noelem Diaz.

Jaka jest misja świeckich w Kościele?

Czasami wydaje mi się, że najlepsze, co możemy zrobić z wieloma chrześcijanami, to dać im kulki na mole, by położyli je na swoich ubraniach i by dzięki temu nie ulegali korozji, ponieważ są zamknięci i rdzewieją. Muszą wyjść na zewnątrz i dawać świadectwo o Jezusie.

Dobra Nowina nie jest tylko dla mnie, abym jej strzegł.

Dobra Nowina musi być dawana, tak jak przyjąłem ją od jakiejś siostry lub brata. Łaska przychodzi do mnie i ja ją przekazuję dalej. To właśnie powinni robić wszyscy chrześcijanie. Nie mogę zachować Ewangelii dla siebie. Ona nie jest po to, by ją zachowywać, ale by dawać innym. Dlatego za każdym razem, kiedy przesłanie Ewangelii przechodzi przez moje ręce, przekazuję je i w ten sposób wychodzę z jaskini.

W takim razie, to właśnie jako chrześcijanie powinniśmy teraz robić.

Oczywiście. Z parafii na ulice, z każdej instytucji na ulice. Na ulice w znaczeniu szukania otartych drzwi. Moje serce dla ulicy to moje chrześcijańskie serce otwarte dla tego, kto cierpi, kto doświadcza trudnego czasu, dla chorego. To jest dzieło miłosierdzia. Oni są jak kręgosłup Ewangelii.

Odczytajmy właściwie pytanie, które Jezus zada nam w czasie sądu ostatecznego o dzieła miłosierdzia, o czym czytamy w Ewangelii Mateusza w rozdziale 25: „Byłem głodny, a nakarmiliście Mnie…”.

Myśląc o parafiach, pragnąc Kościoła, który wychodzi ewangelizować, ale nie ze skwaszoną miną, zachęca nas Ojciec Święty do wspaniałych rzeczy. Niektórych naszych braci protestantów można spotkać na ulicach. Pragnę, aby nasza obecność tam była bardziej widoczna. Czego nam brakuje zdaniem Ojca Świętego?

Odwagi. Widać, że jesteśmy wygodni i to nas gubi. Potrzebujemy odwagi, by wyjść i porzucić komfortowe życie. To, czym był owładnięty św. Paweł, ten zapał apostolski, by dać to, co otrzymaliśmy. To, co darmo otrzymaliśmy, darmo dawajmy, z odwagą wyjścia na zewnątrz.

Podczas pielgrzymki do Meksyku, powiedział Ojciec Święty do młodzieży, że nie przyjechał, by im schlebiać. Co miał Ojciec Święty na myśli?

Schlebiać oznacza mówić komuś, „Jesteś taki dobry”. Nie, ja przyjechałem, żeby zmotywować ich do wyjścia. Chrześcijanin bez odwagi, to nie chrześcijanin. Jaki jest ostatni nakaz Jezusa dla apostołów? Siedźcie w kącie? Nie! Idźcie do sąsiedniego miasta? Nie! Pójdźcie do większej metropolii? Nie! Idźcie na cały świat! On wskazał horyzont. To jest odwaga! Idźcie na cały świat, uczcie go zachowywać wszystko, co wam powiedziałem i chrzcijcie w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego i wiedzcie, że jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Jezus jest tym, który podtrzymuje w nas apostolską odwagę i wspiera nas, byśmy brali Dobrą Nowinę i zanieśli ją światu.

Jak to zrobić? Na przykład kiedy jestem w domu, a ktoś jest chory, idę do niego i daję mu „kroplę Słowa Bożego” w jego trudnościach. Każdy musi zobaczyć, jak wypełnić to zadanie.

Nieraz w Kościele wznosimy mury. Co możemy zrobić, by je zburzyć?

Często mówię, że Kościół powinien otworzyć drzwi. Kościół z zamkniętymi drzwiami jest bezużyteczny.  W Apokalipsie Jezus mówi do jednego z siedmiu Kościołów: „Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli ktoś usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał.” Innymi słowy, Jezus puka do drzwi naszego serca, byśmy Mu otworzyli. Przychodzi mi na myśl, że Jezus puka do drzwi, ale od wewnątrz, byśmy pozwolili Mu wyjść i ewangelizować. Czasami jako chrześcijanie trzymamy Jezusa w Kościele za zamkniętymi drzwiami. Jezus chce wyjść i dlatego puka do drzwi Kościoła.

OBEJRZYJ CAŁOŚĆ WYWIADU

Foto: Flickr/episkopatNews