Bp Ryś przed Kongresem NE: nie “konserwujmy się”, wychodźmy szukać ludzi (WYWIAD)

0
1127
Bp Ryś

Kluczowym pojęciem w nowej ewangelizacji jest “nawrócenie pastoralne”, czyli wyjście na zewnątrz swojej wspólnoty – rozumianej także jako parafia – z misją. I to będzie motyw przewodni II Kongresu Nowej Ewangelizacji 19 – 22 września w Warszawie – mówi bp Grzegorz Ryś, przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Komisji Duszpasterstwa Episkopatu Polski. Kongres z udziałem 500 osób z całego kraju, a także gości z Włoch, Francji i USA gościć będzie 40-tysięczna parafia Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie.

Poniżej pełny tekst wywiadu:

KAI: Czym różnić się będzie ten Kongres od pierwszego, który miał miejsce w lipcu ubiegłego roku w Kostrzynie?

Bp Ryś: – Tematem oraz kontekstem. Przez rok wiele się wydarzyło i w Kościele powszechnym, i w Kościele w Polsce. Podczas pierwszego Kongresu w Kostrzynie zebraliśmy się, policzyliśmy, by zobaczyć ile środowisk w Polsce “czyta” samych siebie przez charyzmat ewangelizacji i to spotkanie było ogromnie ważne. Teraz mamy te pierwsze kroki za sobą i nadeszła pora na refleksję – co dalej, czego potrzebujemy, co jest konieczne? A konieczne jest przełożenie całego ruchu nowej ewangelizacji na parafię. To się nie może odbyć poza nią. Już sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło-Życie, zwracał na to uwagę, gdy podnosiły się głosy, że nowe ruchy “wyciągają” z parafii ludzi. A to nie tak. Ruch nie może istnieć poza parafią, jest ofertą właśnie dla niej.

KAI: Na stronie poświęconej nowej ewangelizacji znajduje się kilkaset środowisk, ruchów, organizacji. Jak można wykorzystać taką siłę?

– Poprzez współpracę: ruchów ze sobą, z parafią. Z Konferencji Episkopatu Polski musi iść inspiracja dla nich. Nie można traktować ludzi z ruchów jako swoistych hobbystów, działających poza głównym nurtem życia Kościoła, nowa ewangelizacja to nie jest dodatek. Duch Święty od 50 lat mówi do nas: nawróćcie się na nową ewangelizację, wyjdźcie szukać osób ochrzczonych, których nie ma dziś w świątyniach, bo przestali do nich chodzić. Tę stałą inspirację coraz częściej odczytuje się “od góry”, czyli mówią o tym kolejni papieże i biskupi. Najwyższa pora pokazać, że nowa ewangelizacja to nie jest działalność hobbystyczna, dodatkowa, zależna od dobrej woli ewangelizujących, ale że jest to nasze wspólne zobowiązanie. Nie można pozostawiać tego tym, którzy “akurat nie mają nic innego do roboty”.

KAI: Jaka jest rola duchownych w parafii w dziele nowej ewangelizacji?

– Kluczowe pojęcie w nowej ewangelizacji, które często w czasie Kongresu będzie “wałkowane”, to nawrócenie pastoralne. To pojęcie, w pełnej formie wypracowane przez biskupów latynoskich, jest bardzo bliskie papieżowi Franciszkowi, on często do niego wraca, np. ostatnio podczas Światowych Dni Młodzieży w Brazylii. Najprostsza definicja nawrócenia pastoralnego mówi, że wspólnoty – w tym także parafia jako wspólnota – muszą przejść drogę od “konserwowania” stanu rzeczy, do działań będących nieustanną misją na zewnątrz. Istnieje bowiem – zrozumiała – tendencja, by “konserwować” to, co już mamy. Na przykład jeśli w danej parafii do kościoła na niedzielną Mszę św. chodzi 20 proc. parafian, to zróbmy wszystko, by utrzymać te 20 proc., bo to “wynik” lepszy niż gdzie indziej w Europie. Bez zadawania sobie pytania: co się kryje za tymi 20 proc.? W jaki sposób ludzie, którzy przychodzą co tydzień na Mszę, rzeczywiście utożsamiają się z Kościołem? Nawrócenie pastoralne następuje wtedy, gdy przestajemy skupiać się na utrzymaniu tego, co mamy a zaczynamy wychodzić i pozyskiwać ludzi. I to nie jest tylko zadanie proboszcza czy wikarego, to zadanie dla całej wspólnoty.

KAI: A jak ma przebiegać proces tego nawrócenia pastoralnego?

– Jak już będzie wspólnota, to wyjście do ludzi będzie bardzo proste. Członkowie wspólnoty mają swoje środowiska: nauki, pracy, sąsiadów. O wiele łatwiej im dotrzeć do innych, niż księdzu, który ani nie bywa wszędzie, ani myślę nie powinien wszędzie bywać. Trudno, żeby chodził po wszystkich zakładach pracy i rozmawiał z każdym człowiekiem, czy na uczelni, czy w szkole, czy na boisku. Od tego są właśnie ludzie we wspólnotach, by swoją wiarą potrafili się autentycznie dzielić lub przynajmniej, by ich postawa wzbudzała w otoczeniu pytania – dlaczego są tacy, dlaczego tak żyją – i potrzebę szukania odpowiedzi na nie.

KAI: Gdy już uda się dotrzeć do ludzi, którzy odeszli od Kościoła, trzeba ich przyprowadzić do parafii. Co zrobić, żeby to nie były te same parafie, z których przecież już raz odeszli?

– Parafie muszą się stawać konkretnymi a nie abstrakcyjnymi wspólnotami wiary. Dzisiaj popularne jest zjawisko churchingu, czyli – to dotyczy miast – człowiek co tydzień chodzi do innego kościoła na Mszę – “wpada” do kościoła, ale nigdzie w nim nie jest. Istotne jest więc, by parafie stanowiły takie wspólnoty, gdzie się razem przeżywa wiarę. Kluczem do tego, i to nie jest nowość, jest właśnie ewangelizacja. Już ks. Blachnicki, mówił, że rekolekcje ewangelizacyjne w parafii z reguły powinny się zakończyć propozycją utworzenia konkretnej wspólnoty. I jeśli te rekolekcje są poprowadzone sensownie, i Pan Bóg będzie rzeczywiście działał w tym wydarzeniu, to wg ks. Blachnickiego 10-15 proc. parafian wejdzie do takiej nowej wspólnoty. Chodzi tylko o to, żeby chcieć. Już od Soboru Watykańskiego II mówi się, że parafia to wspólnota wspólnot, tej definicji uczą się studenci teologii – nie wiem czy tak jest wszędzie, ale wiem, że tak bywa.

KAI: Ruchy czy wspólnoty często jednak są dość zamknięte we własnym gronie, jak je zachęcić, by były otwarte?

– Trochę bym bronił wspólnot, które nie chcą mieć nieograniczonej liczby członków. Już św. Benedykt miał zasadę, że jeśli liczba mnichów sięgnie 12, to trzeba zakładać kolejny klasztor. To się bierze z tego, że gdy jest tuzin osób, to te osoby wiedzą co to jest miłość bliźniego, wspólnota modlitwy, stołu i pracy. Przy tysiącu osób to już jest teoria. Dlatego nie jest ważne, by wspólnota przyjmowała jak najwięcej osób, tylko by wychodziła do ludzi i służyła swoim charyzmatem w Kościele.

Otwartość ruchów to także ich chęć do tego, by współpracować z innymi ruchami i wspólnotami. Ja widzę, że dzieje się tak coraz częściej. Ruchy spotykają się, robią coś razem, chowając swoje sztandary. To także zademonstrujemy podczas Kongresu w Warszawie. Wyjdziemy z ewangelizacją na ulice goszczącej nas parafii – wszyscy razem, bez podziału na ruchy i wspólnoty.

rozmawiała Izabela Matjasik

im / Warszawa