“Mam nadzieję, że Betesda jest dzisiaj tutaj. Bo Betesda znaczy dom miłosierdzia” – powiedział abp Grzegorz Ryś w dzisiejszej porannej homilii.

Prawdziwym problemem człowieka z dziejszeqj Ewangelii nie jest paraliż, ale zadawniona niewiara. Pięć krużganków to symbol Pięcioksięgu. Ten człowiek jest codziennie kładziony w samym środku tego, co jest sercem Biblii, ale to go nie uzdrawia. Leży kilka metrów od wody, która uzdrawia, widzi ludzi, którzy są uzdrawiani, a on przyzwyczaił się do swojego łóżka i nie chce, czy nie wierzy, że może z niego wstać.

Ten człowiek w swojej obojętności jest już bliski śmierci. Będąc nieustannie w najbliższym kontakcie ze wszystkim, co może go uzdrowić, leżąc w samym środku wspólnoty, która jest uzdrawiana, jest na granicy śmierci. Ten człowiek bardzo potrzebuje miłosierdzia.

Może potrzebujemy dzisiaj zobaczyć siebie w tym człowieku. Może to jest Ewangelia o nas… Może mając wszystko w zasięgu ręki, nie odkrywamy w sobie żadnej siły do przemiany życia. Mamy wiedzę Bogu, ale nie chcemy poddać się tej przemianie.

Do tego momentu to jest zła nowina, ale wejście Jezusa w tę rzeczywistość, zmienia to miejsce w Betesdę – w dom miłosierdzia. On potrafi nie tylko nas uzdrowić, ale uczynić z nas świadków. Człowiek, który przed chwilą nie wierzył, że może zostać uzdrowiony, po osobistym spotkaniu z Jezusem staje się prorokiem i znakiem zapytania dla świata.

Wejście Jezusa w nasz świat religijny czyni ten świat domem miłosierdzia. Choćby teoretyczna znajomość Boga doprowadzała nas do granicy śmierci, to dla Jezusa nie jest za późno. On potrafi nas dźwignąć.