Komentując dzisiejszą liturgię słowa (Wj 32, 7-14; J 5, 31-47), abp. Grzegorz Ryś mówił: To jest bardzo mocne słowo Jezusa, że naszym oskarżycielem jest Mojżesz. Mojżesz nadaje się do każdej roli, tylko nie do roli oskarżyciela i to pokazuje dzisiaj pierwsze czytanie.

To straszna pokusa pomyśleć o sobie, że się jest lepszym niż Lud Boga, zwłaszcza gdy stanie się jawny grzech tego Ludu. Izraelici nie wyszli z Egiptu dzięki złotu i dzięki sile. Złoty cielec, którego sobie zrobili i któremu oddawali cześć, nie wyprowadził ich z niewoli. Bóg nie zbawia w ten sposób – nie przez pieniądze i siłę, i nie wolno robić z niego takiej karykatury.

Lud Boga dopuścił się wielkiego grzechu. Jego grzech jest jawny. To brzmi tak bardzo aktualnie. I pokusa, by poczuć się lepszym od Ludu Boga, jest bardzo aktualna.

Mojżesz na tę pokusę reaguje dwiema postawami. Pierwsza to postawa zakorzenienia. On jest ostatnim człowiekiem, który by myślał, że od niego się cokolwiek zaczyna. Mówi do Boga: wspomnij na słowo, które dałeś Abrahamowi, Izakowi i Jakubowi. Ten Lud ma już pół tysiąca lat i niesie w sobie historię posłuszeństwa i nawrócenia. Mojżesz ma poczucie przynależności – tego, co papież Franciszek nazywa korzeniem. Bardzo biedny jest człowiek niezakorzeniony.

Druga postawa jest taka, że kiedy Mojżesz widzi zło Ludu Bożego, jedyny sposób w jaki potrafi zareagować to modlitwa wstawiennicza. Mojżesz jest wielkim wstawiennikiem. W każdej sytuacji buntu Ludu, natychmiast wstawia się do Boga. Na końcu 32 rozdziału Księgi Wyjścia mówi do Boga: przebacz im, a jeśli im nie przebaczysz, to mnie wymaż ze swojej księgi. To jest mój lud, mój Kościół. Jeśli oni mają zginąć, to o mnie zapomnij. To znaczy być przewodnikiem. W niczym nie czuje się lepszy. Mojżesz jest ostatnim człowiekiem, który by poczuł, że jest lepszy od swojego Kościoła.

Skąd się to bierze w Mojżeszu? Autor natchniony odpowiada, że był on najpokorniejszym ze wszystkich ludzi. Prośmy Mojżesz, by się za nami wstawiał, byśmy w sobie odnaleźli takiego ducha, jaki w nim był. Ducha odpowiedzialności, miłości, przynależności do Ludu Boga, nawet gdy z tego Ludu wychodzi straszny grzech. Byśmy się nie poczuli lepsi od tego Ludu i by starczyło nam sił na podnoszenie rok do Boga za Jego Lud.