W małej kaplicy Domu Zgromadzenia Sióstr Świętej Rodziny w niedzielny poranek miała miejsce Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem Metropolity Łódzkiego Grzegorza Rysia. W homilii Łódzki Pasterz zwrócił uwagę na gesty Jezusa, które wykonuje w stosunku do uczniów, gdy po swoim Zmartwychwstaniu ukazuje się dwunastu.

– Pan Jezus w Ewangelii pokazuje nam swoje rany. Pierwszy gest, jaki wykonuje, to pokazuje im ręce i bok. Podobnie 8 dni później, spotkanie Tomasza z Jezusem to jest spotkanie z Jezusowymi ranami. Jezus mu nie odmawia tej łaski, Jezus go zaprasza do takiej konfrontacji. Ta ewangelia Ran Pana Jezusa ona się ciągle dokonuje, między innymi, dzięki temu obrazowi. Obraz Jezu Ufam Tobie jest obrazem, w którym rany, zwłaszcza rana boku są najważniejsze – rozpoczął Arcybiskup.

W dalszej części głoszonego słowa, biskup Ryś skoncentrował się na symbolice i bardzo ważnym znaczeniu Ran Chrystusa.

– Rana z boku, z której wychodzą promienie symbolizujące Wodę i Krew, Chrzest i Eucharystię. Ile razy stajemy przed tym obrazem, tyle razy jesteśmy konfrontowani z Jego ranami. On nam je pokazuje i ten znak, w takiej ścisłej egzegezie ma dowodzić prawdziwości Zmartwychwstania. Jeden i ten sam Jezus który został zabity, stoi przed nami żywy, jako żyjący – dodał Metropolita Łódzki.

Arcybiskup Grzegorz Ryś w swojej wypowiedzi odniósł się także do fragmentów z Dzienniczka Siostry Faustyny, w których opowiada ona o Ranach Jezusa. Pierwszy fragment dotyczył wizji Jezusa, którą miała kilka dni po ślubach wieczystych, kiedy Jezus jej powiedział: „popatrz kogoś zaślubiła”.

– To zdanie mówi, że rany mówią o miłości oblubieńczej. Jezus kocha nas tak, że chce z nami wejść w relację, jako relację małżeńską. Te Rany są znakiem Oblubieńczej Miłości. Poraniony Jezus ma taką wątpliwość, czy się Go Faustyna nie przestraszy, a ona mówi, ze woli go takiego poranionego, niż na majestacie. Bałaby się tego, wiedząc, jaka jest nędzna. Kiedy go widzi w ranach, to przestaje się bać. – wyjaśnia Łódzki Pasterz.

Na zakończenie biskup Ryś zwrócił się z pytaniem do wiernych, co dla Jezusa jest największym zranieniem.

– Co najbardziej rani Jezusa? Rani go najbardziej brak zaufania, brak wiary w wielkość Jego miłosierdzia. Chrystus nie jest przerażony ludzkimi grzechami, zna je wszystkie. Nie wielkość grzechu jest problemem, problemem jest niewiara w wielkość przebaczenia. Niewiara w możliwość przebaczenia czyni Jego śmierć bezsensowną. Rany nie bolą, jeśli owocują naszym zmartwychwstaniem, naszym nawróceniem, naszą przemianą. Ale kiedy się zderzają z naszą niewiarą w ich skuteczność i owocność wtedy bolą. Kiedy jesteś w najcięższej bitwie, to najlepiej jest się chować w Ranie Boku Jezusa, tej Ranie, która jest tak ważna w tym obrazie. Schowaj się w Ranie Serca, w doświadczeniu miłości. To jest miejsce, gdzie my nabieramy prawdziwych sił, w zmaganiu w rzeczywistością – zakończył Metropolita Łódzki.

________________________

Źródło: archidiecezja.lodz.pl