W kontekście Wielkiego Postu i wyjątkowego czasu, jakim jest Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia warto sięgnąć do konferencji bp. Grzegorza Rysia z 2013 r. w której mówi on o Nowej Ewangelizacji dla przekazu wiary. Swoje rozważania oparł o fragment Listu do Rzymian 10, 9-10.

Cytując propozycje Ojców Synodu o Nowej Ewangelizacji biskup stwierdza, że zadaniem Nowej Ewangelizacji jest przekazywanie wiary. „Zadaniem Nowej Ewangelizacji w ślad za Apostolską Tradycją jest przekaz wiary. Wiara nie może być przekazywana w życiu, które nie jest ukształtowane na sposób Ewangelii, w życiu które nie odnajduje swojego znaczenia, prawdy i przyszłości opartej na Ewangelii.”

Przekaz wiary dokonuje się w życiu i za pomocą życia, a nie za pomocą słowa. Biskup nawiązuje do słów Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który mówił, że życie rodzi się z życia. Nikt nie może przekazać tego, czego nie posiada.

Jest taka pokusa, żeby o Nowej Ewangelizacji myśleć tylko w kategoriach – jak to zrobić (know how). Przywołując rozważania Dunsa Szkota biskup Grzegorz podkreśla, że liczy się nie tylko to, czy kochasz Boga. Liczy się także to, kogo kochasz razem z Bogiem. „Jeśli macie ludzi, których kochacie razem z Bogiem, to możecie im głosić Ewangelię. Jeśli nie macie takich ludzi, to się nie ruszajcie do ewangelizacji.” Jeśli jako członkowie różnych ruchów i wspólnot będziemy kochać innych razem z Bogiem, wtedy możemy razem iść do ewangelizacji. W przeciwnym razie będziemy się tylko ścigać między sobą.

Według Listu do Rzymian w przekazie wiary jest ważne, by serce przyjęło usprawiedliwienie. Zdaniem biskupa źródłem kryzysu wiary w świecie jest to, że dzisiejszy człowiek nie potrzebuje usprawiedliwienia. Usprawiedliwienia potrzebuje człowiek, który się czuje winny, ale my jesteśmy pokoleniem ludzi niewinnych. Wielu uważa, że naszym życiem kierują potrzeby i jeśli postępuję tak, jak mi dyktują moje potrzeby, nie robię nic złego. W naszym pokoleniu przestaliśmy myśleć o naszym postępowaniu w kategoriach dobra i zła, a jeszcze ważniejsza jest tu kategoria winy – jestem coś winny Panu Bogu. Izajasz kiedy spotyka Boga w świątyni mówi: „Biada mi, biada mi, bo jestem grzesznikiem”. Piotr, kiedy spotyka Jezusa na jeziorze mówi: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” i chowa głowę w kolanach Jezusa, by nie patrzeć Mu w twarz, ponieważ ma poczucie winy wobec Boga. To jest to, czego człowiek dzisiejszy nie ma, a to jest to, co musi przyjąć serce – usprawiedliwienie w Chrystusie. I dopiero, gdy człowiek doświadczy, że jest uwolniony od długu, który na nim ciążył, doświadcza mocy, żeby głosić zbawienie w Jezusie Chrystusie.

Centralnym momentem kerygmatu chrześcijańskiego jest prawda o tym, że jestem winien życie Chrystusowi, ponieważ Go zabiłem. Natomiast On został wskrzeszony przez Ojca i zmartwychwstał, ponieważ Bóg nie godzi się ze śmiercią. I wtedy, kiedy On zmartwychwstał, ja zmartwychwstaję razem z Nim. To jest to, co mamy do powiedzenia światu – kerygmat – usprawiedliwienie i zbawienie w Nim.