Papież Franciszek ogłosił Nadzwyczajny Jubileusz. To w Kościele jest wydarzenie nad wydarzeniami.

Papież Franciszek ogłosił Nadzwyczajny Jubileusz na 50-tą rocznice zamknięcia obrad Soboru Watykańskiego II. Papież nosi w sobie mocne przekonanie, że w momencie, kiedy skończył się Sobór, Kościół wszedł w zupełnie nowy etap historii.

Paweł VI na zakończenie Soboru napisał 8 przesłań do różnych grup ludzi: m.in. naukowców, polityków, ludzi kultury i powiedział tak: „Kończy się Sobór i ze wszystkich stron słychać pytanie: macie dla nas jakieś słowo? To jest to, co Franciszek chce nam powiedzieć. Paweł VI powiedział, że jeśli szukamy syntezy soboru – to jest nią przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.

open_jubileeTen rok to jubileusz w Kościele i wiąże się z możliwością uzyskania odpustu zupełnego, nie tylko przebaczenia grzechu, ale także łaski, która w nas zlikwiduje pozostałości po grzechu. Po grzechu nie jestem taki, jaki byłem wcześniej. Owszem, Pan Bóg mi wybaczył, ale ja z każdym grzechem jestem coraz bardziej do grzechu skłonny. Odpust to jest łaska, którą mam uzyskać od Kościoła, która te konsekwencje we mnie niszczy. Od naszej ludzkiej strony odpust jest wezwaniem do tego, żeby zerwać z grzechem – nie żeby przestać grzeszyć, ale żeby zerwać z upodobaniem do grzechu.

Papież nazwał ten rok Jubileuszem Miłosierdzia, bo ostatecznie chodzi o to, byśmy wszyscy odkryli, kim jest Bóg w odniesieniu do człowieka i świata. Niczym innym, jak tylko Miłosierdziem.

W środę popielcową będą do całego Kościoła posłani misjonarze miłosierdzia, czyli ludzie, którzy będą rozgrzeszali z grzechów, których rozgrzeszenie jest zarezerwowane tylko dla papieża – jest to na przykład profanacja Najświętszego Sakramentu. Ojciec Święty chce zrobić wszystko, żeby człowiek zrozumiał, że nie ma grzechu, który jest dla Boga za wielki. Strach i blokada jest wyłącznie po stronie człowieka.

logo_jubileeŻyjemy w świecie, który coraz mniej rozumie, czym jest miłosierdzie. Im mniej jest w świecie tego zrozumienia, tym bardziej Pan Bóg chce nam pokazać, że On jest miłosierny i że nas kocha w sposób absolutnie miłosierny. Gdy odkryjemy, kim jest Bóg, odkryjemy też, czym ma być Kościół. Bo kościół ma tylko jedną misję – wpisać się w tę relację Boga do człowieka. Jakby Kościół funkcjonował poza tą relacją Boga do człowieka, byłby jakimś skrajnym cudactwem.

Ja wyczekuję tego roku z wielkim pragnieniem i tęsknotą. Chodzi o to, żeby w tym roku wydarzyło się doświadczenie Boga, który jest miłosierny. Z rokiem jubileuszowym wiąże się symbolika bramy i przejścia przez drzwi święte. Papież Franciszek nazwał te drzwi Bramą Miłosierdzia i powiedział, że w każdej katedrze ma być taka brama i ile biskup chce mieć kościołów w diecezji, tyle może wyznaczyć, żeby tam była Brama. Napisał też, co zrobić z ludźmi, którzy nie mogą wybrać się do katedry, czy do tych kościołów, na przykład z ludźmi, którzy siedzą w więzieniach. Dla nich Bramą Miłosierdzia są drzwi ich celi. Dzięki papieżowi Franciszkowi najwięcej Drzwi Świętych jest w więzieniach. Pomyślcie, co to jest za wyobraźnia miłosierdzia i doświadczenie Boga w tym człowieku. Każdy więzień ma bramę miłosierdzia, jak wchodzi do swojej celi. Ta cela może być dla niego miejscem zamknięcia, gdzie odbywa wyrok, albo ta cela jest dla niego miejscem, gdzie odkryje łaskę, odkupienie i nawrócenie. To trzeba być Franciszkiem, żeby wymyślić coś takiego.

Przejdziesz przez tę bramę, a za bramą jest miłosierny Bóg, który na ciebie czeka z otwartymi ramionami. Rzuć się Mu w ramiona, a to przejście przez bramę oznacza decyzję, że ty też chcesz być miłosierny.

 

 

fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI oraz Deon.pl