Na dwóch scenach Międzynarodowego Centrum Ewangelizacji można było usłyszeć wczoraj niesamowite świadectwo człowieka żyjącego Bogiem i głoszącego Jego chwałę. Ulf Ekman, były pastor i założyciel Kościoła Livets Ord , w pewnym momencie swojego życia podjął decyzję o przejściu na katolicyzm. Na Rynku Głównym w Krakowie podzielił się z przechodniami swoją osobistą relacją z Jezusem.

Gdy wokół sceny zaczęli gromadzić się ludzie, Ulf Ekman zapewnił, że żyjący Jezus, właśnie teraz przechadza się w tłumie. Jego celem jest spotkanie się z każdym człowiekiem, którego napotka – czyli z każdym ze zgromadzonych. On jest miłosierny i współczujący. Jeżeli ktoś miał kiedykolwiek okazję do spotkania Go, Jego miłość nie przestanie być zaskakująca, jednak czasami nie wiemy jak Go spotkać. Boimy się, że Bóg zechce coś nam zabrać, ale to On sam zapewnia, że nic nie kradnie, ale daje coś o wiele większego. Najwspanialszym prezentem jest niekończące się życie. To właśnie dzisiaj Jezus pyta każdego z nas, czy chcemy za nim podążać.

Jezus Chrystus, Syn żywego Boga może w Twoim życiu zrobić tyle, ile nie zrobi nikt inny. Kiedy żył na tym świecie, przebaczał grzechy. Ludzie tego nie lubili, faryzeusze pytali jakim prawem… A On wciąż udowadniał, że jest Synem Boga. Uzdrawiał, wskrzeszał, działał. Może Ty jesteś w podobnej sytuacji, być może jesteś zraniony przez ludzi – takie pytania zasiał w sercach zgromadzonych ludzi Ulf Ekman, a później zapewnił: nikt nie może spojrzeć w oczy Jezusa i nie zostać zbawionym.

Bóg ma dla nas plan. Jesteśmy stworzeni, żeby działać. Jednak ja nie miałem o tym zielonego pojęcia, zapewniał Ulf, nie obchodziło mnie to. Chociaż wydawał się szczęśliwym człowiekiem, głęboko w sercu brakowało mu pokoju, nie potrafił odpowiedzieć, czy życie ma jakikolwiek cel. Dopiero teraz może zauważyć, że to był plan i dzięki temu zapewnia każdego, że także stworzono dla niego wspaniałą przyszłość. Jednak bardzo często przydarzają nam się rzeczy, które odciągają od tej drogi.

Później w życiu mężczyzny, nastał jeszcze większy szok. Jeden z przyjaciół powiedział: spotkałem Jezusa i zostaję chrześcijaninem. Dla niego było to niezwykle niekomfortowe. Mówił jakby ta relacja była niezwykle osobista. Ten przyjaciel na okrągło powtarzał o wierze. W Ulfie coś w środku bardzo nie chciało słyszeć o Jezusie, coś tam się podnosiło i buntowało, dlatego rozstał się ze swoim przyjacielem. Jednak jeżeli uciekamy od Jezusa, to On za nami podąża. Nigdy od Niego nie uciekniemy, bo tak bardzo nas kocha, tak się nami opiekuje. Ktokolwiek wierzy w Jezusa nie będzie ukarany, ale będzie miał życie wieczne. To było niezwykle trudnym orzechem do zgryzienia dla jego duszy. Po trzech miesiącach spotkaliśmy się ponownie i wciąż nie rozumiałem o czym on do mnie mówi, ale w środku czułem już jakieś zmiany, pomimo wszystko, powiedziałem „nie”. Uciekłem po raz kolejny. Wsiadłem do tramwaju i przez kilka minut, kiedy siedziałem w środku, słyszałem głos Ducha Świętego, który bardzo cichutko powtarzał, że spotyka się ze wszystkimi naszymi niepokojami i mówił, że możemy uzyskać przebaczenie. Kiedy w końcu dojechałem do domu, padłem na kolana, i to był pierwszy raz od bardzo długiego czasu kiedy się modliłem.

Powtarzałem wtedy, że jeżeli Jezus istnieje i jest Panem Kościoła, pragnę, aby był też moim Panem i prosiłem o wybaczenie. Poczułem, że wtedy coś się rozpoczęło. Trwałem w ciemności i nagle zapaliło się światło. To był dar wybaczenia grzechów. Musimy być pewni, że On oddał wszystko, a teraz mówi bardzo intymnie i osobiście. Kościół jest pełen ciepła, jeżeli to poczujesz, będziesz chciał szukać Jezusa.