Dzisiejszy dzień w Międzynarodowym Centrum Ewangelizacji rozpoczął się od Eucharystii, której przewodniczył bp Grzegorz Ryś.

Ewangelizatorzy rozważali w czasie homilii słowa Ewangelii św. Jana 20, 1.11-18

A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: “Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”» Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział».

Ksiądz biskup rozpoczął słowami:

Miałem pokusę nie wkładać mitry, bo dzisiaj jest ciepło, ale nie wolno rezygnować ze znaków. Nie wiem czy wiecie, dlaczego biskupi noszą takie oryginalne czapki? Ta czapka ma takie dwa trójkąty, które symbolizują Nowy Testament i Stary Testament, żeby biskup umiał objaśniać jedno i drugie i żeby mu się to łączyło w całość i żeby widział Nowy ukryty w Starym i Stary, który wypełnia się w Nowym.

Przez XX wieków Kościół czyta tę Ewangelię kiedy myśli o Marii Magdalenie w kontekście Pieśni nad Pieśniami. Jeśli chcecie dobrze zrozumieć to Słowo, przeczytajcie dziś całą Pieśń nad Pieśniami. Są fragmenty, które do tej Ewangelii pasują wyjątkowo.

Maria Magdalena wczesnym rankiem z dzień zmartwychwstania już jest drugi raz przy grobie Jezusa i drugi raz do niego zagląda. Zobaczyła grób otwarty i pobiegła do Piotra i Jana i powiedziała im, że ktoś zabrał ciało Pana, więc oni przybiegli, żeby zobaczyć, co się stało. Przyszli, popatrzyli i poszli do domu, a ona została i ponownie zagląda do grobu. Święty Grzegorz Wielki mówi w komentarzu do tej Ewangelii, że Piotr i Jan odeszli, a ona została, bo ona jest zakochana w Jezusie. Ona ma w sobie mnóstwo pytań o to, co się właściwie stało, ale miłość do Jezusa trzyma ją przy pustym grobie.

Jeśli chcecie zrozumieć ten moment, musicie sięgnąć do fragmentu Pieśni nad Pieśniami, gdy Oblubienica mówi: Na moim łożu szukałam mego ukochanego, ale go nie znalazłam. Ta ława na której leżało ciało Jezusa w grobie to dla Mari to łoże poślubne. Jej łoże poślubne z Nim. Momentem zawarcia małżeństwa, momentem ślubu był Krzyż. W Liście do Efezjan św. Paweł pisze:  Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. (Ef 5, 25-27)

Chrystus wydaje siebie. Z Jego boku na Krzyżu wypłynęła woda i krew, symbole Chrztu i Eucharystii, z których rodzi się kościół. Z boku Nowego Adama rodzi się Nowa Ewa – Kościół. To nie jest abstrakcja, to jesteś ty i ja. Pamiętacie ten obraz z 10 rozdziału Ewangelii św. Jana, gdzie Jezus mówi o swojej Owczarni. Pasterz staje na czele owiec i każdą woła po imieniu. Z każdym jest „na ty”. Każdy może się widzieć w tym obrazie bycia zrodzonym z boku Jezusa. Każdy z nas jest Nową Ewą. Jezus z każdym z nas jest „na ty”. Ława, na którym leżało martwe ciało Jezusa w grobie jest łożem poślubnym.

Byłem wiele razy w grobie Jezusa. Czasami oprowadzam grupy po Ziemi Świętej. Nieraz klęczałem i trzymałem ręce na tej ławie i do głowy mi nie przyszło, że to jest moje łoże poślubne z Jezusem.

To jest historia miłości kobiety, która jest zakochana, bo została pokochana przez Jezusa. Ewangelia mówi bardzo grzecznie, że Maria Magdalena prowadziła w mieście życie grzeszne i że miała w sobie siedem złych duchów. Kiedy Biblia  mówi siedem oznacza to pełnię, wszystko. Był taki moment w życiu Marii Magdaleny, kiedy była kompletnie wypełniona złem. Stała się mieszkaniem szatana, on ją wypełniał. Wiemy tylko tyle, że Jezus wypędził z niej te 7 złych duchów i ona zaczęła za Nim wędrować i należała do kobiet, które utrzymywały Jezusa ze swojego mienia. Jaką ona kasę miała? Aż strach myśleć jak ona to zarobiła. Jest taki moment w miłości, kiedy nie tylko dajesz, ale też potrafisz przyjąć. Wzięlibyście pieniądze od prostytutki, zarobione prostytucją?

Święty Jan Kanty żyjący w XV w., krakowski profesor zapamiętany bardziej z tego, że pełnił dzieła miłosierdzia niż z tego, co napisał pisał, że jakiś z księży zadał mu pytanie, czy można przyjąć w testamencie dla kościoła płaszcz z dobrej tkaniny zapisany przez mordercę. Z jednej strony ten płaszcz mu się podobał, a z drugiej nie wiadomo co jest na tym płaszczu. Zapytał więc Jana Kantego, czy można taki płaszcz przyjąć i uszyć niego ornat? Jan odpisał: Weź płaszcz, bo w starożytności nawet z burdeli robiono katedry.

Weź, bo naszą rzeczą jest uświęcać rzeczywistość. Jezus brał pieniądze od Marii Magdaleny i wiedział, skąd one pochodzą. Kiedyś czytałem zasady ekskomuniki w średniowieczu. Kiedy człowiek był wykluczony, nie wolno było Kościołowi nic od niego wziąć. Taki człowiek nie mógł nawet rzucić na składkę. W ten sposób pokazujemy temu człowiekowi: jesteś nic nie wart, niczego od ciebie nie chcemy. Stoisz za drzwiami i nie wezmę od ciebie ani pół grosza.

Jest dość powszechne oburzenie, gdy papież Franciszek mówi, że człowiekowi, który nie jest doskonały, w którego życiu nie wszystko jest poukładane, masz mu towarzyszyć i włączyć go w Kościół. Masz mu pokazać: potrzebuję cię. Masz dary, które z radością od ciebie przyjmę. Jezus pozwalał się utrzymywać z pieniędzy, które ktoś zarobił grzechem.

Dziwicie się, że Maria Magdalena jest w Nim zakochana? Kobieta, której Jezus pokazał na wiele sposobów, że ją szanuje. Stoi i patrzy na to puste łoże. Widzi, że nie ma tego, którego kocha i który ją pokochał.

Oblubienica w Pieśni nad Pieśniami wychodzi i szuka Oblubieńca i spotyka strażników i pyta, czy widzieli jej ukochanego. Oni odpowiadają: nie! Rozmawia z nimi i rośnie w niej tęsknota. Oni nie są Nim. Pieśń nad Pieśniami mówi, że gdy tylko ich zostawiła, spotkała ukochanego. Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu! (J 20, 15-16)

Nie znamy dalszego ciągu tej historii, jeśli czytamy tylko Nowy Testament. Pierwotna tradycja chrześcijańska mówi, że Maria jakiś czas spędziła z Janem w Efezie, ale najmocniejsza tradycja mówi, że Maria Magdalena jest pochowana w Burgundii, w mieście Vézelay. W średniowieczu ten kościół był najważniejszą amboną w Europie. Wielu ludzi pielgrzymowało, by pomodlić się na grobie Marii Magdaleny.

Niedaleko tego miejsca jest pustelnia, w której według tradycji Maria spędziła 30 lat. Kiedy doznasz takiej miłości jak ona, to żadna inna cię już nie zadowoli. Ona potrzebowała tych 30 lat, żeby być razem z Nim. Potrzebowała być sam na sam z Jezusem. Oblubienica w Pieśni nad Pieśniami mówi: złapałam cie i cię już nie puszcze. 30 lat i możesz być z Nim i ci się nigdy nie znudzi, choćby się powtarzał. Słuchasz tego, który cię kocha. Im dłużej jesteście razem, to już nic nie musicie mówić. Donald Turbitt wczoraj w wieczornej konferencji mówił, że jeśli chcesz budować relację z Jezusem, potrzebujesz czasu i uczuć.

Na zakończenie homilii ksiądz biskup pozostawił ewangelizatorów na 5 minut w ciszy, by mogli w swoich sercach doświadczyć osobistego spotkania ze Zmartwychwstałym i posłuchać, jak zwraca się do nich po imieniu.