Kolejnym etapem przygotowania do ewangelizacji podczas Światowych Dni Młodzieży było popołudniowe nabożeństwo pokutne, podczas którego ewangelizatorzy wraz z biskupem Grzegorzem mieli możliwość przejść przez Bramę Miłosierdzia i rozważali fragment J 8, 1-11.

Biskup Grzegorz wskazując na otwarty ewangeliarz leżący na ołtarzu podkreślił: „To Słowo jest otwarte, bo ono się teraz będzie działo. Ta księga jest otwarta. To jest Słowo, którym Kościół był przez wieki przerażony na dwa sposoby – przerażony grzechem tej kobiety, ponieważ cudzołóstwo było kiedyś grzechem nieodpuszczalnym. Ale jeszcze bardziej był przerażony tym, co zrobił Jezus – jak można było tak się zachować i tak łatwo ją rozgrzeszyć. (…) To było na tyle gorszące, że w pewnym momencie historii Kościoła nawet skutecznie wyrzucono ten fragment z Biblii. Przerażenie grzechem to jest jedno, ale przerażenie miłosierdziem Jezusowym to jest drugie”.

Ksiądz biskup zwrócił uwagę ewangelizatorów zgromadzonych w namiocie Międzynarodowego Centrum Ewangelizacji, że warto zobaczyć szerszy kontekst Ewangelii o kobiecie cudzołożnej:  „Kobieta przychodzi na jedno z najważniejszych świąt żydowskich, na Święto Namiotów lub na Święto Paschy. Ona przyszła na wielką uroczystość, w taką przestrzeń, gdzie Bóg działa, gdzie Boga się uwielbia. To tak jak my – wszyscy jesteśmy tutaj, by oddać chwałę Bogu. Ona także jest w Jerozolimie, w Świętym Mieście – tam, gdzie Bóg działa, gdzie wydarzenia zbawcze są uobecniane w liturgii. Jest w miejscu świętym, w czasie świętym. W tych okolicznościach dopuściła się grzechu, który w Prawie Mojżeszowym był karany kamienowaniem.

BramaWażny jest także mężczyzna, z którym dopuściła się grzechu, szczególnie, że „my nic nie wiemy o tym mężczyźnie. Chłop jak chłop – wziął i uciekł. Nic o nim nie wiadomo z wyjątkiem innej rzeczy – ten mężczyzna w tym czasie dla niej był ważniejszy niż Bóg. Przyszła do Jerozolimy czcić Boga w Jego święto, ale bycie z tym mężczyzną i grzech z tym mężczyzną okazał się dla niej ważniejszy niż bycie przy Bogu z całym Świętym Ludem (…).

Istotą tego grzechu jest bałwochwalstwo. Ona pewnie szukała szczęścia, pewnie poszła z tym mężczyzną, ponieważ szukała szczęścia dla siebie. Widziała szczęście – dostała samotność, skazała się na hańbę publiczną, zawstydzenie. Postawiono ją w samym środku Ludu Bożego jako tę, która zasługuje na śmierć. Została oszukana przez szatana! Mężczyzna, który był dla niej w tym momencie najważniejszy na świecie – ważniejszy niż Bóg, zostawił ją i uciekł. Ona teraz jest sama ze swoim grzechem, który stał się jej publiczną hańbą.

I teraz przeżywa to, o czym mówimy już od 3 dni – jej grzech jest zderzony z Prawem. Ci, którzy ją złapali, do jej grzechu przymierzają prawo. Ona jest teraz pełna strachu. Wie, że ma ostatni moment, jest przerażona. Także dlatego, że Pan Bóg w którego pewnie wierzy, dla którego przyszła do Jerozolimy, został zredukowany do Prawa – „Mojżesz kazał takie kamienować”. To jest jej historia. Do tego momentu cały ten tekst to tylko zła nowina, potem zaczyna się już Dobra Nowina. Po pierwsze jej grzech stał się dla niej jej drogą do Jezusa. To jest paradoks Ewangelii. Teraz, kiedy jest z Jezusem na dziedzińcu Świątyni doświadcza usprawiedliwienia przez Jezusa. Jezus usprawiedliwia ją w ten sposób, że nie pozwala jej oskarżyć – „kto z Was jest bez grzechu”.  Jezus mówi do niej: „niewiasto”, bo On ją szanuje, bo On zna jej godność. A potem ona widzi, jak jej grzech znika”.

Podobnie jest z nami, ponieważ „kiedy Ci Jezus pokaże twój grzech to nie po to, by cię zabić, by cię upokorzyć. Gdy widzisz swój grzech, to on znika. To jest działanie Ducha i działanie Sakramentu. Wielu ludzi myśli, że to jest łatwe przebaczenie. Wielu się gorszy jak to Jezus zrobił z tą kobietą. To nie jest łatwe przebaczenie – to przebaczenie, które Jezusa kosztuje życie. Ceną tego przebaczenia jest śmierć Jezusa na krzyżu. Nie ma w tym nic łatwego. To najlepsza nowina. Chcemy, żeby ona się wydarzyła. Mam nadzieję, że wszyscy tego doświadczymy teraz w tej godzinie. Przyszliśmy na to miejsce właśnie po to.”