Stagnacja w Kościele

0
2400

Zazwyczaj łatwiej jest utrzymać istniejący stan rzeczy, pracować starymi metodami, uwieczniać przeszłość, niż kwestionować stosowane dotąd praktyki duszpasterskie i tworzyć nowy projekt misyjny. Wielu będzie starało się usprawiedliwić status quo.

Dlatego, próbując wprowadzić zmiany, niejednokrotnie usłyszymy: „Przecież zawsze działaliśmy w ten sposób; po co więc to zmieniać i brać się za coś, co jest nam obce?” albo: „Już to przerabialiśmy”, jak gdyby wszystkie metody duszpasterskie były im doskonale znane; czy też: „U nas to co innego”, co miałoby oznaczać, że sytuacja ich lokalnego kościoła jest na tyle specyficzna, że wszelkie próby wprowadzenia nowości pochodzących z zewnątrz nie mają szans powodzenia. Osoby mające taką postawę trwają uparcie w niszczycielskim konformizmie. Starają się być samowystarczalne, odrzucają każdą krytyczną lub zewnętrzną próbę wprowadzenia zmian. Zamykają się w sobie, a to prowadzi do wyjałowienia wiary18.

Skostniałość form duszpasterskich jest również powodowana rutyną, nieumiejętnością pozbycia się starych przyzwyczajeń, nadmiarem obowiązków księży, którzy nie potrafią nabrać dystansu do tego, co robią, lękiem o utratę pewnego punktu odniesienia, poczuciem niepewności w sytuacji kryzysu, strachem przed tym, co nowe. Ponadto dochodzi jeszcze opór w postaci „wygody”, ponieważ nikt nie lubi zmieniać swoich przyzwyczajeń; opór wynikający z „obaw”, gdy wydaje nam się, że jesteśmy niekompetentni, nieprzygotowani do nowych wyzwań; opór „obronny”, kiedy czujemy się osądzani przez nowe metody duszpasterskie; oraz opór spowodowany błędami i niezręcznymi sytuacjami pojawiającymi się w trakcie próby zmiany kierunków duszpasterskich lub też postawami ludzkimi, które odbieramy jako obraźliwe i aroganckie. Z jednej strony boimy się, że nasze dotychczasowe działania duszpasterskie będą skazane na niepowodzenie, z drugiej natomiast – obawiamy się niepewnej przyszłości. Do wymienionych odruchów obronnych dochodzi jeszcze trudność w planowaniu duszpasterstwa, które wymaga czegoś więcej niż tylko podtrzymywania swego status quo. Ekonomista Schumpeter używał określenia „kreatywna destrukcja”, twierdząc, że pewne praktyki społeczno-ekonomiczne powinny umrzeć, aby nowe mogły się narodzić: zaakceptować ich śmierć oznacza pozwolić im narodzić się nanowo!

1410190481_full

Niektórzy mylą stagnację z wiernością 19. Tymczasem wierność Bogu, w przeciwieństwie do stagnacji, domaga się nieustannego uaktualniania Jego przesłania oraz prowadzi do nawracania się każdego dnia. Przypowieść o talentach (Mt 25,14–30), w której mowa jest o słudze „dobrym i wiernym”, wskazuje na to, że przymiotnik „wierny” wiąże się z podejmowaniem ryzyka. W obliczu kultu oryginalności, jaki rozprzestrzenia się w świecie mediów, Kościół daje świadectwo trwałości i odwieczności Ewangelii, lecz sposób, w jaki jest ona przekazywana, musi być nieustannie uwspółcześniany na poziomie języka i form, podkreślając aktualność przesłania i czyniąc je czytelnym dla danego kontekstu kulturowego.

Są i tacy, którzy usprawiedliwiają stagnację, a w szczególności unikanie zdecydowanego głoszenia Ewangelii, pewnym rodzajem teologii wcielenia. Ograniczają oni działania misyjne wyłącznie do swej obecności w świecie. Według nich samo wcielenie Słowa Bożego i tylko ono jest w stanie zbawiać. Ważne jest więc, by misjonarz był po prostu obecny, ale nieważne, w jaki sposób. Henri de Lubac twierdził, że jeśli Chrystus dokonał Wcielenia, to po to, by dokonać Odkupienia. Misja oznacza więc zawsze głoszenie Osoby Jezusa oraz Jego
przesłania miłości i zbawienia.

Konsekwencją stagnacji jest zgoda na wyeliminowanie obecności Kościoła z przestrzeni publicznej. W niektórych regionach, na przykład, Kościół, podobnie jak inne instytucje i organizacje publiczne, opuszcza pole walki. Z powodu zmniejszania się liczby księży
i praktykujących katolików, których średnia wieku jest coraz wyższa, kościoły są często zamykane, a plebanie – sprzedawane. Staramy się „zachować dziedzictwo”, zapominając często, że chrześcijaństwo jest czymś więcej niż tylko skamieniałą religią zawierającą zbiór pięknych modlitw sprzed lat. Czy należy więc zachować tę logikę terytorialną, której celem jest obejmowanie zasięgiemdanego obszaru geograficznego? Od chrześcijaństwa rozprzestrzenionego po całym świecie i powszechnie obecnego, które prowadziło rozbudowaną sieć usług kulturalnych, przechodzimy do chrześcijaństwa, którego zasięg przypomina bardziej wyspy, rozmieszczone i obsługiwane w sposób nieregularny. Tymczasem czyż nie dzieje się tak, że kolejne zmiany struktur powodują skupianie się raczej na ważnych ośrodkach duchowych, klasztorach, potężnych i atrakcyjnych parafiach miejskich? Taka „sanktuaryzacja” łączy się obecnie z rozwojem struktury „naczyń połączonych”, czyli skupianiem się na wybranych ośrodkach, z pominięciem mniej ważnych. Stagnacja powoduje, że tak istotna kwestia, jak obecność terytorialna Kościoła na coraz szerszych obszarach będących obszarami misyjnymi, schodzi na dalszy plan.

bp Dominique Rey – Fragment książki Parafio Obudź się! z Serii Nowej Ewangelizacji

Parafio Obudź się!

Przypisy:
18 Edgar Faure: „Stagnacja jest w ruchu, nic nie jest w stanie jej powstrzymać”.
19 Joseph Ratzinger stwierdził: „Uciekanie przed konfliktami pod pretekstem pragnienia
zachowania jedności jest często stosowaną praktyką duszpasterską. Wiara, jak
mówi Apostoł, jest jak miecz obosieczny i może być przyczyną konfliktów w walce
o prawdę i miłość. Pojęcie jedności Kościoła, w którym kupuje się spokój wewnętrzny
za cenę wyrzeczeń, wydaje się błędne” (cytat z artykułu Alex i Maud Lauriot-Prevost,
Nouvelle êvangelisation, la réponse pastorale de Benoit XVI, [w:] „Liberté et Politique”,
12 listopada 2010).

Księgarnia Przystanek Jezus

BRAK KOMENTARZY