W ostatnich dniach na polskim rynku wydawniczym pojawiła się książka z Serii Nowej Ewangelizacji Owocna posługa wśród młodzieży, odpowiadająca na pytanie, jak sensownie towarzyszyć młodym w ich procesie dojrzewania do wiary. Wstęp do książki napisał ks. Artur Godnarski – sekretarz Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji i pasterz Wspólnoty św. Tymoteusza.

„Nic się nie da zrobić! Młodzi nie chcą!”

– tak podsumowali duszpasterze swoją bezradność w pracy pastoralnej z młodymi swojego miasta. Przyjęliśmy zaproszenie i dwudziestoosobową ekipą poprowadziliśmy rekolekcje w szkole. Trzy fantastyczne dni spotkań przepełnionych radością, tańcem, śpiewaniem, głoszeniem Ewangelii, świadectwami rówieśników i modlitwą. Czymś wyjątkowym były indywidualne rozmowy, spotkania poza oficjalnym programem.

ZAMÓW KSIĄŻKĘ

To wszystko pozwoliło młodym dotknąć Boga i doświadczyć Jego miłosierdzia w rówieśniczej wspólnocie Kościoła. Po ponad czterech tygodniach od rekolekcji znów pokonaliśmy 1100 kilometrów, by spotkać się z młodymi i zobaczyć, czy doświadczenie tych dni nie przeminęło z wiatrem. Nie było to możliwe w żadnej ze szkół, więc wynajęliśmy salę konferencyjną w pobliskim hotelu. Przyszło blisko 200 młodych ze szkół średnich. Pośród nich była grupka 20 osób, które są zaangażowane w grupy przyparafialne. Reszta nie formuje się, ani nie służy w żadnej grupie – czyli nie ma miejsca wzrostu. Na spotkaniu nie pojawił się żaden z lokalnych duszpasterzy i pewnie będą dalej powtarzać, że „nic się nie da zrobić!”.

A co nam powiedzieli młodzi? Co pozostało w ich sercach? Stworzyliśmy przeznaczony dla nich profil na Facebooku, na którym z perspektywy upływającego czasu podzielili się swoimi świadectwami. Oto kilka z nich w dosłownym brzmieniu:

 

Świadectwa z rekolekcji


Agnieszka: Ja po prostu dziękuję za możliwość przeżycia tak wspaniałych i poruszających rekolekcji B Każdy ich moment był bezcenny – świadectwa naszych rekolekcjonistów były tym co najbardziej do mnie przemówiło. Ich bezgraniczna wiara w miłość Boga oraz to, jak starali się nam to pokazać. W każdej modlitwie, śpiewie, tańcu czy opowieści. Wzruszającym momentem były dla mnie pytania do Boga i prośby oraz podziękowania, podczas których w trakcie czytania czułam taki spokój jak nigdy dotąd. Czułam się po prostu szczęśliwa, siedząc tam, słuchając, przeżywając. Równie niesamowite były modlitwy osób w mojej intencji. Wtedy, gdy jedna z tych osób powiedziała: „Jezus chciał, bym powiedział ci, że cię kocha. I jest tu, teraz, z Tobą”, w tym momencie poczułam dziwne ciepło. To było tak niezwykłe. Z całego serca, dziękuję.

Joanna: Co tu dużo mówić to były najlepsze rekolekcje, w których miałam okazję uczestniczyć ‚ na nowo odbudowałam swoją wiarę B Piotr: Dla mnie osobiście najważniejsze było to, że RAZEM mogliśmy wielbić Boga. Właśnie bycie razem, we wspólnocie powoduje, że najlepiej czuje się obecność Boga. Trwanie w wierze, wychwalanie Boga, dziękowanie Mu i proszenie o dalsze błogosławieństwo czy konkretne rzeczy ma o wiele większą moc kiedy jesteśmy razem przepełnieni miłością, bez uprzedzeń czy wzajemnej niechęci. Głównym celem naszej wiary jest wspólne trwanie w wierze i miłości Boga, „Bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w Imię moje, tam jestem wśród nich”. Justyna: To jeszcze ja, jeszcze ja! Powiem tylko tyle, że ja po prostu zakochałam się w Bogu na nowo.

Marcin: Hej! Bylem już na wielu różnych rekolekcjach ale te wywołały zmianę, przyszedł Bóg który obrócił moje życie o 180 stopni. Dla mnie najważniejszą częścią rekolekcji była spowiedź w której mogłem księdzu opowiedzieć wszystko o czym myślałem wszystkie grzechy a nie odklepanie „formułki” oraz adoracja Pana Jezusa, później „karteczki” czytane przez księdza w czasie mszy które ukazały mi że Bóg naprawdę działa. Rekolekcje te bardzo dużo zmieniły w moim życiu codziennym przede wszystkim nie ma zwykłej szarej rzeczywistości tylko każdego dnia Bóg daje coś nowego co trzeba zrobić nowe wyzwania z którymi się trzeba zmierzyć. Dziękuję Wam za te rekolekcje za to że ukazaliście Boga który nigdy się nie poddaje i czeka na każdego z nas. Mam nadzieję że jeszcze kiedyś uda się nam spotkać

Martyna: DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO. Te wspaniałe 3 dni, w końcu pozwoliły mi zobaczyć, że w życiu mam wszystko co najważniejsze rodzinę, przyjaciół czy zdrowie. Wiarę umocniła niewątpliwie dobroć innych i po prostu ludzkie zrozumienie, bez oczekiwania na coś w zamian. Najważniejsza była dla mnie spowiedź, dzięki, której moja dusza lata, pierwszy raz czułam, że mogę porozmawiać z kimś bez żadnej obawy, że mnie oceni. Pierwsza szczera spowiedź, bez nerwów, reguł. Rozmowa, najprawdziwsza rozmowa, pozwoliła mi zamknąć rozdziały w życiu, które nie wyszły i otworzyć nowe. Ciężar który był znikł, została wiara i wiele mądrych rad.

Agnieszka: Zacznę może od tego, że na początku byłam strasznie sceptycznie nastawiona. Nawet rano zaspałam prawie godzinę. Byłam już na tylu rekolekcjach i żadne nie przyczyniły się do tego, że stałam się lepszym człowiekiem na okres dłuższy niż kilka dni. Zdanie zmieniłam dość szybko. Od razu zobaczyłam że mam do czynienia z serdecznymi i otwartymi ludźmi dzięki którym na twarzy pojawiał się uśmiech. Padło tyle wzruszających słów, zdań, że moje oczy przez całe trzy dni były czerwone jak u wampira. Te wszystkie modlitwy, rozmowy, tańce sprawiły że poczułam się dużo bliżej Boga oraz osób w tej szkole. Naprawdę nie sądziłam, że w tej szkole jest tyle serdecznych osób. Najbardziej zobaczyłam to w chwili, w której odczytywane były pytania. Zrozumiałam, że ci ludzie, których mijam codziennie na korytarzu, mają takie same wątpliwości i problemy jak ja. Że pod tymi naszymi uśmiechami kryje się też smutek. Jak zapierałam się rękami i nogami przed tym, pierwszego dnia się popłakałam. Z błogosławieństwa na końcu wychodziłam ze łzami w oczach. Zdecydowanie dzień trzeci był najbardziej wzruszający. Nigdy nie spowiadałam się szczerze. Klepałam śpiewki żeby tylko wyjść szybciej, ściszałam głos przy grzechach a potem szłam do komunii żeby sąsiadka patrzyła czy chodzę do kościoła i jak ta moja praktyka wiary wygląda. Pierwszy raz doświadczyłam czegoś niesamowitego. Czegoś innego, nowego… Mogłam opowiedzieć kilka rzeczy, którego nigdy nie miałabym odwagi powiedzieć księdzu ze swojej parafii. Opowiedziałam historię z połowy swojego życia, poczułam się uwolniona. Ksiądz nie oceniał mnie po tym co usłyszał. Mocno mnie pocieszył, dał mi nadzieję na lepsze jutro. Zrozumiałam, że to nie jest tak, że mam problemy PONIEWAŻ Bóg mnie nienawidzi. Że Bóg jest moim przyjacielem, który nigdy w życiu mnie nie zostawi. Pomoże mi to wszystko przeżyć. Zawierzyłam mu wszystkie moje problemy, zmartwienia, problemy… Od czasu rekolekcji czuję się taka szczęśliwa i kochana przez Boga. Chwila w której powtarzaliśmy sobie fragment Pisma Świętego sprawił, że uświadomiłam sobie, że tak jest naprawdę… Wiele rzeczy doceniłam. Wiele osób przeprosiłam za to wszystko jaka kiedyś byłam lub/i co zrobiłam. Na parę rzeczy dalej nie mam odwagi, ale myślę że Pan Bóg kiedyś pomoże mi to wszystko ułożyć. Dziękuję wszystkim, zarówno prowadzącym jak i moim rówieśnikom. Pozwoliliście mi odkryć coś, czego od dawna mi brakowało.

Ewelina: Zdecydowanie najbardziej zapamiętam modlitwę, podczas której w mojej intencji modlili się zupełnie obcy mi ludzie. Poczułam wtedy, że z mojego serca spada ogromny ciężar, ponieważ w końcu zrozumiałam, że nie jestem sama, bo Bóg jest przy mnie i zawsze będzie mnie wspierał. Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w tych rekolekcjach, ponieważ dzięki nim w moim życiu bardzo wiele się zmieniło. Dziękuję!

Maciej: Prosiłem o to kilka lat. Zazdrościłem osobom, które mogą się modlić i odczuwać obecność Boga. Ja nie czułem nic, to był tylko monolog. Teraz czuję Jego żywą obecność obok mnie! Nie wmawiam tego sobie, bo wcześniej też mógłbym to zrobić. To takie niesamowite bo wcześniej patrzyłem a nie widziałem. Całe życie byłem przestraszony, zaniepokojony, stres 24h na dobę i nie przesadzam. We czwartek po Mszy św. coś we mnie wezbrało… Nie wiedziałem jak to nazwać. Potem doszło do mnie, że to był właśnie spokój. Od tamtego czasu czuję się dobrze, nie stresuję się, czuję się bezpiecznie WRESZCIE, po spowiedzi… Koniec! Było – minęło. Wiedziałem, że Jezus przebaczył mi, ale stało się coś więcej, ja przebaczyłem sobie.

 


 

Jako Wspólnota jesteśmy zaszczyceni, że możemy towarzyszyć młodym w bardzo różnych etapach wiary i niewiary. Spotykamy też biskupów, księży i świeckich pracowników młodzieżowych, którzy w różnych częściach Polski oraz świata nie szczędzą swojego czasu, umiejętności, pieniędzy, by ukazać młodym Jezusa, który ich rozumie, kocha i jest gotowy dokonać przemiany serca każdego, kto z wiarą zwraca się w Jego stronę. Podziwiamy ich pasterską miłość, zaangażowanie i bezinteresowność. Ich ciche towarzyszenie młodym zapewne nigdy nie zostanie docenione w świecie, który wierzy w magię liczb i wydajności. Oni jednak nie robią tego dla docenienia. Ich motywacją jest miłość!

Jesteśmy zgodni co do tego, że młodzi są przyszłością świata, jednak czy potrafimy im towarzyszyć w procesie dorastania? To właśnie oni wydają się najbardziej opuszczoną grupą w naszych środowiskach kościelnych. Są „niedochodowi” – trzeba do nich stale dokładać. Są niezwykle krytyczni i bez ogródek mówią, co myślą, a to nie jest łatwe do zniesienia przez dorosłych. To, co ich odstrasza, to hipokryzja – niezgodność tego, co mówimy i wyznajemy, z tym, jak żyjemy. Jednak Bóg stawia na młodych! Maryja, gdy została zaproszona do przeżycia niezwykłej przygody Bożego planu, miała nie więcej niż czternaście lat. Józef nie skończył dwudziestki. Bóg wybiera właśnie ich – młodych i potrafi im TOWARZYSZYĆ, jest wierny i nie zawodzi. Czymś wyjątkowym, co niekoniecznie doceniamy i na co niedostatecznie zwracamy uwagę jako dorośli, jest TOWARZYSZENIE. Stanowi ono prawdziwe wyzwanie dla ludzi z napiętym harmonogramem życia, ponieważ zakłada dostępność i stałość.

Osobiście życzliwie, ale i bezradnie uśmiecham się, gdy jestem proszony o odpowiedź na pytanie: „jacy są młodzi” i postawienie diagnozy, jak do nich docierać. To jakby chcieć w skrócie opisać, „jaki jest ocean”. Od przeszło dwudziestu lat nasza Wspólnota stara się towarzyszyć młodym na różnych etapach przez rekolekcje szkolne, Przystanek Jezus, prowadząc Młodzieżowe Centrum Formacji czy ostatnio Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji (ICE) podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ostatnie miesiące to wytężona praca nad nowym projektem Domu Miłosierdzia dla młodych (CDO). Wszystkie te wydarzenia, a także pełnione posługi, wiele nas uczą. Dojrzewamy, formujemy współpracowników i staramy się odpowiadać na aktualne potrzeby młodych, by mogli odkryć drogę poznania, pokochania, wyboru i naśladowania Jezusa Chrystusa.

Mieszkanie z młodymi w Domu Wspólnoty św. Tymoteusza, spędzanie z nimi większości czasu jest niezwykłą przygodą. Wydarzenia te dostarczają nam zarówno wiele radości, jak i przebogate doświadczenie, o którym nie da się przeczytać w żadnej publikacji. Życie pisze tak oryginalne scenariusze, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć i dostatecznie się przygotować na każdą ewentualność. Szukając jednak klucza do serc młodych, zauważyliśmy, że istnieją sposoby, które powodują owocność i sensowny kierunek w naszej posłudze: PRZYJAŹŃ i TOWARZYSZENIE. Przyjaźń jest odpowiedzią na głębokie doświadczenie samotności i lęku, którym dzielą się z nami młodzi. Oczekują od nas trwałych relacji, które dadzą im poczucie wartości i bezpieczeństwa. Towarzyszenie to sensowne przebywanie, które staje się wsparciem, a zarazem wyzwaniem do realizacji rzeczy na pozór niemożliwych.

Niewielu dorosłych podejmuje refleksję nad owocną obecnością w życiu młodzieży. Obecnością, która kształtowałaby postawę ucznia-misjonarza opartą na Ewangelii. Z jednej strony wyzwaniem jest fakt, że młodzi są krytyczni, nie znoszą hipokryzji i oceniają wszystko pod kątem „czy to działa”. To wyznacza pewną specyfikę nawiązywania relacji, która może się udać wyłącznie na drodze opartej na przyjaźni. Z drugiej jednak strony doświadczamy braku wzorców, przykładów owocnej posługi.

Niniejsza pozycja wydawnicza od dłuższego czasu była oczekiwana na polskim rynku. Wnosi ona odważne i bogate doświadczenie wielu zespołów pracowników młodzieżowych, opisane w konsekwentnej metodyce postępowania, sprawdzone w ciągu lat. Ta książka daje odpowiedź na pytanie, jak towarzyszyć młodym w sposób inteligentny, twórczy, odpowiedzialny i sensowny.

Idziemy dalej z nadzieją, że kolejne pokolenia dorosłych dołączą do zespołów pracujących z młodymi, bo przecież w życiu każdego z nas stanął na drodze dorosły, który pokazał nam Chrystusa!

ks. Artur Godnarski

ZAMÓW KSIĄŻKĘ

Księgarnia Przystanek Jezus

BRAK KOMENTARZY